Month: Grudzień 2012

Główna / 2012 / Grudzień

26 grudnia… 1830 roku, Wiedeń

To nie były szczęśliwe rodzinne święta. Dwudziestolatek, pierwszy raz z dala od domu, za granicą, w obcym mieście. Z kraju docierają niepokojące wieści, ledwo parę tygodni wcześniej – o nieudanym zamachu na wielkiego księcia w Noc Listopadową, o rokowaniach z carem, wreszcie 13. grudnia – o stanie wojennym. Wybuchu wojny można się spodziewać w każdej chwili. Wiedeń zaś bezpieczny, ale nieprzyjazny i nie dający perspektyw. Wydawał się dobrym miejscem na start w dorosłe życie, ale okazuje się, że wszelkie plany i nadzieje jakoś nie chcą się ziścić i właściwie nie wiadomo, co dalej. Siedząc samotnie w drugi dzień świąt młody człowiek pisze do przyjaciela o wigilii:

….sam jeden o 12-tej wolnym krokiem udałem się do Ś-tego Szczepana. Przyszedłem, jeszcze ludzi nie było. Nie dla nabożeństwa, ale dla przypatrzenia się o tej porze temu olbrzymiemu gmachowi, stanąłem w najciemniejszym kącie u stóp gotyckiego filara. Nie da się opisać ta wspaniałość, ta wielkość tych ogromnych sklepień — cicho było — czasem tylko chód zakrystiana zapalającego kagańce w głębi świątyni przerywał mój letarg. Za mną grób, pode mną grób… Tylko nade mną grobu brakowało. Ponura roiła mi się harmonia… Czułem więcej niżeli kiedy osierociałość moją; lubiłem poić się tym wielkim widokiem, aż dopóki ludzi i światła przybywać nie zaczęło. Tu, zasłoniwszy się kołnierzem od płaszcza, jak to nieraz, pamiętasz? przez Krakowskie Przedmieście, udałem się na muzykę do kaplicy Cesarskiej. Przez drogę już nie sam, ale z mnóstwem kompaniami idących wesołych ludzi przebiegłem piękniejsze ulice Wiednia aż do Zamku, gdzie posłuchawszy trzech numerów nienajtęższej, zaspano granej mszy wróciłem po 1-szej w nocy spać.

Z tych ponurych rojeń w następnych dniach powstało Scherzo h-moll. Utwór poważny, wręcz dramatyczny i pełen zupełnie nieświątecznych emocji. Brzmieniem faktycznie wydaje się znacznie bardziej pasować do wnętrz katedry Św. Szczepana niż do atmosfery rodzinnych świąt. A jednak, z powodu kantyleny w środkowej części, nie mamy wątpliwości, że w jakimś sensie to utwór o Bożym Narodzeniu. O smutnych, samotnych i pełnych niepokoju świętach w pięknym Wiedniu. Posłuchajmy, jak mówi o tym wspaniałe wykonanie Adama Harasiewicza:

Nieletni profesjonalista

Ośmioletni dyrygent Edward Yudenich prowadzi narodową orkiestrę Uzbekistanu. Bardzo sugestywnie i skutecznie. Wciąga od pierwszych do ostatnich sekund. Polecam!!