Shinichi Suzuki – historia niemożliwa

Główna / Rozmaitości / Shinichi Suzuki – historia niemożliwa

shinich_suzuki_mSą takie zdarzenia, które nie mogą mieć miejsca. Sytuacje, które w realnym świecie się nie zdarzają. Rzeczy niemożliwe.

Jak na przykład to, że ktoś bez żadnego przygotowania muzycznego bierze do ręki trudny instrument, jak skrzypce, i jedynie słuchając płyty uczy się grać skomplikowany utwór.

Że młody skrzypek-samouk, wedle profesjonalnych standardów ledwie potrafiący wydobyć dźwięk z instrumentu zostaje przyjęty na ucznia przez światowej sławy wirtuoza.

Że młody człowiek z kraju odległego kulturowo i językowo tak bardzo, że ledwie jest w stanie się komunikować, wchodzi w środowisko elity kulturalnej i intelektualnej wielkiego europejskiego miasta i zaprzyjaźnia się z genialnym fizykiem, już wtedy laureatem nagrody Nobla.

Że jeden z pierwszych uczniów początkującego nauczyciela skrzypiec, nie posiadającego ani wykształcenia muzycznego ani pedagogicznego, ani też doświadczenia, zostaje koncertmistrzem znanej europejskiej orkiestry.

Że w kraju, w którym tradycja znaczy więcej niż cokolwiek innego, a szkolnictwo jest jej ostoją małe prywatne studio uczące nowatorską metodą, przy poparciu lokalnych władz, rozrasta się w szkołę dla setek dzieci.

Że tenże nauczyciel – samouk, z kraju bez tradycji skrzypcowych zostaje zaproszony by uczyć nauczycieli tam, gdzie te tradycje sięgają stuleci – i zyskuje setki naśladowców.

Że w starczym wieku ma dość energii, by nadal kierować stworzonym przez siebie potężnym ruchem i wciąż go rozwijać, aż w setnym roku życia doprowadza swoją szkołę do rangi akademickiej.

Te wszystkie niemożliwe rzeczy przydarzyły się jednej osobie. A to, co jest w tym najciekawsze i najbardziej inspirujące to fakt, że nie było w tym ani grama przypadku czy szczęśliwego zbiegu okoliczności. 115. rocznica urodzin dra Suzuki, która właśnie minęła, to dobra okazja, aby sobie przypomnieć, że możemy sprawić, aby zdarzały się rzeczy niemożliwe – jeśli tylko będziemy mieć dość wiary i wytrwałości, aby krok po kroku realizować to, co założyliśmy, nawet, gdy cel wydaje się niedosiężny. Nigdy się nie spiesząc i nigdy nie ustając, jak mawiał Suzuki.